No i tak oto przeżyliśmy wieczór z raggamuffin :) Pełny dancehall... :) To było coś pięknego. Wszystkie ręce w górze. Zapach salvadore dalii... Miód :) Ile bym dał by przeżyć to znów? Nie wiem. Choć wiem, że długo jeszcze będę tym żył :) Marzeniem, teraz wspomnieniem, które przypominać mi będzie to zdjęcie, autografy na plakacie :) Uściski ręki, uśmiechy, rozmowa - może to i nic wielkiego, ale zapamiętam :) Pamiętamy Paramonova :) Mr. Reggaegenerator, Pablopavo... Kiedyś na zdjęciu, teraz w pamięci :) Fajne chłopy :P No i pozdro dla pana dźwiękowca :) Bo piwko przecież można wypić i przed rozstawianiem, a herbatą przecież nie można kaleczyć gardła :P Salam alejkum Shalom dobrzy ludzie :) Teraz wiem - Siemiatycze to reggae town :)
wtorek, 10 października 2006