Włączcie sobie, by umilało czas podczas słuchania.




Najlepszą obroną jest atak.

Ale jak atakować samego siebie? Jak bronić się przed własnymi myślami? Jak zatrzymac zmiany, które postępują w dużej mierze nie z naszej winy?

"Run away! Run away!!" - i wielu ucieka. I ja uciekałem. I zrobiło się za późno. Heh, pobite gary.
Bo jak wielu z nas podczas swojego marnego żywota zdążyło zauważyć fakt, że nawet najlżej zdobyte rzeczy i sprawy jeszcze lżej stracić, a co dopiero jeśli chodzi o wielkie, ważne rzeczy...?

Nie, nie uściślę. O tym co się dzieje wiem tylko ja. Jeśli to piszę to tylko po to, by ktoś, komu na tym zależy, wiedział, że coś się dzieje. Poza tym, nikt nie dostał rozkazu czytać te... wypociny, i nikt nie kazał mi tego pisać.

To taka wstawka...


Sprawa druga : Człowiek jako istota społeczna.

W pewnym utworze możemy usłyszeć co następuje :
"Ile Cię trzeba dotknąć razy, żeby się człowiek oparzył".

Wielu, wielu z nas zapewne kiedyś 'straciło wiernego przyjaciela', a jeśli nie to chociaż dobrego kumpla. No i jeśli jesteśmy uczuciowi to chyba mogło zaboleć... Niektórych boli mało, muszą stracić ich wielu, żeby zobaczyć, że w ludzi wierzyć nie można.

No i w pewnym sensie można by zamknąć temat w tym momencie, ale prawdziwy problem pojawia dopiero wtedy, gdy zaczynamy odczuwać potrzebę obcowania z drugą sobą, gdy po prostu chcemy 'pogadać, wyżalić się'.

Rozkmina :
(W założeniu) mieliśmy dwie bliskie osoby. Jedną z nich straciliśmy. Jedną... mamy nadal. Robi nam się źle, chcemy żeby ktoś nam pomógł. No to jak zawsze, pyk - Motorolka czy tam inna Nokia w dłoń, numerek jest i dzwonimy. A tu z pierwszym sygnałem zaczynamy się co raz bardziej bać...

Dla wyjaśnienia, teraz trochę tak płytko :
Ej, ja mu/jej powiem o moich problemach, a on/ona jutro się zleje na mnie? W dupie mam takich znajomych!

I się człowiek zamyka...


Tak być nie powinno. Musimy wierzyć w siebie. Nie możemy oczekiwać wsparcia od drugiej osoby, jeśli ona będzie myśleć tak samo. Życie proste nie jest, i dostajemy po dupie co jakiś czas. I może nam się wydawać, że świat ma swoje krańce na progu w drzwiach do naszego pokoju.

:: Chcę, żebyś wiedziała, że zawsze możesz się do mnie zwrócić. Nie musisz się bać tego, co przesłaniało Ci oczy przez ostatni czas. Na świecie są jeszcze dobrzy ludzie, tworzymy ich my sami... ::

Święty Adam z Siemiatycz

wtorek, 11 września 2007